Moje aktualne materiały artystyczne – galeria

Listopad 7th, 2018 / Podstawy grafiki, Podstawy Ilustracji

Niniejszy wpis poświęcony został materiałom, których aktualnie najczęściej używam. Do tej pory pisałam o tym jak znaleźć czas na twórczość, nieco o technikach i podstawach wiedzy, a także dzieliłam się przydatnymi linkami. Teraz postanowiłam się również podzielić tym, jakich narzędzi używam, by tworzyć swoje prace i jakie mam odczucia używając ich. Post nie jest w żaden sposób sponsorowany. Aktualnie moi faworyci to techniki wodne – farby akwarelowe i tusze.

cienkopisy Turdus Concept

  • cienkopisy – niestety nie wodoodporne, ale bardzo fajnie się nimi rysuje. Jakaś taka nieartystyczna zwykła firma Grand (są to zwykłe cienkopisy biurowe) mają bardzo wygodną w użytkowaniu końcówkę. Nie ze wszystkimi cienkopisami tak mam niektóre są ścięte na końcu i niewygodnie mi się nimi rysuje lub pisze.
  • tusze czarne Koh-i-noor – są okej, ale nie wiem czy to ze względu na to, że trochę już mają czy tak miały od nowości (nie pamiętam) są dosyć gęste i trzeba często zanurzać np. stalówkę, bo na powietrzu zaczynają nieco tracić płynność i gorzej po niej spływają. Możliwe, że się po prostu zestarzały.

tusze Winsor&Newton Turdus Concept

  • akwarele Koh-i-noor – budżetowe akwarele za te 48 kolorów (!) zapłaciłam na allegro około 27 złoty – więc jeśli chodzi o cenę, są to dobre akwarele na start. Niestety mają też swoje mankamenty – mimo mocnego napigmentowania są dosyć mocno kredowe, przez co na pewno nie są tak transparentne jak akwarele z wyższej półki. Nie da się nałożyć ich w wielu wartswach ponieważ kolor niżej zaczyna się podnosić na pędzelku – to pewnie też wina tej lekko kredowej konsystencji. Po zakończonym malowaniu trzeba je popsikać lakierem do włosów. Pewnie z czasem przerzucę się na inne farby, ale na ten moment gdzie nie mam aż tak wiele czasu na malowanie są okej. Malowałam nimi np. tego liska, aczkolwiek pierwsza pomarańczowa warstwa to tusz rysunkowy z Winsor&Newton.
  • tusze rysunkowe Winsor & Newton – jest to na pewno produkt wytrzymały – mam te słoiczki już 9 lat i tylko żółty zaczął się dziwnie rozwarstwiać. Spoiwem w nich jest żywica typu Shellac. Dlatego należy po nich czyścić dokładnie wszystkie pędzelki stalówki i nie wolno używać ich np. w piórach wiecznych. Shellac bardzo mocno zastyga w kontakcie z powietrzem. Tusze pięknie kryją, są bardzo intensywnie napigmentowane, nieco transparentne, lubię ich używać.

kredki Koh-i-noor Turdus Concept

  • ołówek automatyczny Faber Castell 0,5 jakiś czas temu przerzuciłam się w szkicowaniu na ołówek automatyczny i jest super. Nie trzeba go temperować, ma zawsze ostro zakończoną cienką końcówkę, którą jestem w stanie uchwycić nawet najmniejsze detale np. rysując oczy, do dodania kontrastu czasem używam zwykłych bardziej miękkich ołówków Koh-i-noor (4,6,8 B)
  • Pentel Brush Pen – bardzo praktyczne narzędzie, posiada zbiorniczek z tuszem, nie musimy więc go zanurzać w słoiczku. Idealny w podróży. maluje od cienkich po grube linie. Można nim malować linie o różnej grubości, co daje piękny rezultat – mi się osobiście ten efekt bardzo podoba.
  • Stalówki w oprawce do cieńszych linii, nie jest to drogi zestaw i stalówki są dosyć sztywne (taki rodzaj), więc rysują jeden rodzaj linii. Rysowanie stalówkami jest dosyć specyficzne (trochę skrobią), być może przerzucę się za jakiś czas na wodoodporne cienkopisy. Miałam kiedyś Sakura Pigma Micron, ale bardzo szybko mi się zużył co zaliczyłam na minusi jego koncówką ciężko mi się rysowało ze względu na jej kształt o czym pisałam już wcześniej. Może zrobię do tej firmy drugie podejście – bo to jeden z popularniejszych cienkopisów.

ołówki Koh-i-noor

  • nigdy nie używałam fiksatywy, ale słyszałam, ze z powodzeniem można ją zastąpić lakierem do włosów. zawsze używałam takiego z średniej półki cenowej, natomiast ostatnio dowiedziałam się, ze im tańszy tym lepszy. i faktycznie, ten najtańszy naprawdę zdaje egzamin. Ma najmniej intensywny i drażniący zapach, co dla mnie jest szczególnie ważne. Przy okazji kosztuje też dosłownie kilka złotych, co jest dodatkowym plusem.
  • domowo zrobiony szkicownik z papierem Canson 160g/m2 i od połowy 90g/m2 – prace tuszem maluję na wyższej gramaturze, szkicuję na tym lżejszym. Lubię domowo robione szkicowniki; można pod siebie dostosować wiele rzeczy. Pewnie za jakiś czas pojawi się instrukcja, jak wykonać tego typu szkicownik
  • Kredki Koh-i-noor Mondeluz – bardzo fajne kredki akwarelowe; mają lepszą jakość niż wspomniane wcześniej akwarele w stosiku. Są napigmentowane, a nie zostawiają takiej kredy i chropowatości na papierze. Można nimi robić lepsze warstwy. Trochę mi się jakiś czas temu znudziły, bo używałam ich jedynie mocząc to, co wcześniej narysowałam – co wydawało mi się stratą czasu. Teraz wpadłam na to, że rysik można ułamać i moczyć lub ukruszyć albo nanieść kredkę na papier do akwareli i zbierać stamtąd. 36 kolorów mamy za około 30 zł.

papiery Canson Turdus Concept

  • Kredki Koh-i-noor Polycolor – rzadko rysuję samymi kredkami czasem się na to pokuszę, ale szkoda mi trochę nadgarstka do nakładania tych wszystkich warstw kredek. Może niedługo wypróbuję ten sposób blendowania ich na dziecięcą oliwkę. Kredkami często dodaję finalne detale w rysunkach akwarelowych. Daje to piękny efekt.
  • Gumka w ołówku – super sprawa żeby “rysować” bliki w szkicach wykonanych ołówkami
  • Z papierami na razie jakoś bardzo nie eksperymentowałam. Używam głównie prasowanych na gorąco o różnej gramaturze od 90 do 300 g oraz Bristolu.  Zużywam to co mam. Być może za jakiś czas rozejrzę się za czymś nowym.

Mam nadzieję, że dzięki tej krótkiej prezentacji zobaczysz, że nie potrzeba wielu bardzo drogich produktów do tworzenia, a świetne efekty można osiągnąć za pomocą stosunkowo tanich narzędzi. Daj znać w komentarzu, co o tym sądzisz i podziel się ze mną tym, jakich materiałów używasz sam na co dzień.