Skąd czerpać inspiracje

Maj 2nd, 2018 / Freelance

Chyba każdemu, kto kiedykolwiek zajmował się rysunkiem, zdarzyło się siedzieć przed złowieszczo pustą kartką i myśleć, co ja mam właściwie narysować. Niestety, wena jest kapryśną przyjaciółką, która czasem przychodzi do nas, kiedy chce, a nie kiedy jej potrzebujemy. Często pojawia się, kiedy próbujesz spokojnie zasnąć, a rano i tak nie pamiętasz, z czym do nas przyszła. Znasz to?
Otóż jest kilka sposobów, żeby wenę nieco “wytresować”.

Przede wszystkim należy nieustannie poszerzać swój bank inspiracji. Dobrze jest mieć dwa takie banki: fizyczny – wycinki, zapisane pliki, ulotki, różny papier, wzorniki itd. oraz taki w naszej własnej głowie. Zapytasz pewnie, jak można je zbudować? Już spieszę z odpowiedzią.

Na kapryśną wenę sposobów klika
  • Pinterest – aplikacja, o której już wspominałam przy okazji artykułu o budowaniu własnej grupy odbiorców. Przydaje się również do gaszenia najbardziej palących problemów pod tytułem “nie wiem, co mam rysować”. Możesz budować w niej własne tablice z inspirującymi nas obrazkami i zdjęciami referencyjnymi, jak i korzystać z cudzych. Pinterest podeśle Ci na maila (jeśli jesteś subskrybentem) całe tablice i pojedyncze piny, które mogą Cię zainteresować. Aplikację traktuję jako swoiste koło ratunkowe i zaglądam tam w obliczu wyjątkowo ciężkiego “art blocka”. Robię tak z jednej prostej przyczyny: zasoby portalu nie są niestety nieograniczone i zdarza się, że znajdziesz np. identycznego króliczka rysowanego z okazji świąt Wielkiej Nocy u kilku artystów, których obserwujesz.

art block ilustracja przy walce z brakiem weny

  • Tutoriale na YT, książki do nauki rysunku – wyznaję taką zasadę – oczywiście możesz się ze mną nie zgadzać – najpierw podstawy, potem freestyle. Nieustannie uczę się fundamentów. To daje klocki i cegiełki do budowy najbardziej niestworzonych artystycznych konstrukcji. Dzięki temu można się pewniej poczuć jako twórca i, znając wszystkie zasady, komponować niesamowite dzieła. Jeśli nie masz zupełnie pomysłu, co rysować w danej chwili, wracaj co jakiś czas do podstaw. Ja korzystam właśnie z filmików na YouTubie oraz z książek. Klasyki, które mogę z czystym sumieniem polecić to “Anatomia dla artystów”, książki Andrew Loomisa, czy tytuły o historii sztuki. Moim zdaniem warto zrównoważyć świadomą naukę (np. studium budowy dłoni, całej anatomii czy rysowania perspektywy) tworzeniem i, kolokwialnie rzecz ujmując, “bazgroleniem na luzie”. Wtedy można poznać zarówno podstawy jak i pobudzić swoją kreatywność.
  • Filmy – wyszukiwanie ciekawych scen, zwłaszcza w filmach kręconych z nastawieniem na tworzenie ładnych ujęć. Ta metoda to jedna z moich ulubionych. Kojarzysz filmy, które wyglądają jak dzieła sztuki? W których akcja może nie toczy się wartko, ale zatrzymując poszczególne ujęcia, patrzysz na gotowy obraz? Lubię przerysowywać tak dobrane gotowe kompozycje – po to, by sama uczyć się podobnej wrażliwości. Możesz kopiować również znane obrazy, które w szczególny sposób zwróciły Twoją uwagę itd. Raczej nie polecam udostępniać takich prac, a jedynie traktować je jako wprawki. Niektórzy publikują prace fanowskie, ale zawsze z odniesieniem do oryginału. Na pewno nie można ich sprzedawać – zresztą sprawdzaj prawa licencyjne danych twórców, rozwieje to wszelkie wątpliwości. Zazwyczaj jest dokładnie określone, na co pozwala dany twórca lub studio.
  • Otoczenie – nie masz akurat żadnego kreatywnego pomysłu, więc rysuj to, co Cię otacza: przedmioty na biurku, widok za oknem, wnętrze kawiarni, jeśli akurat w niej jesteś. Noś szkicownik zawsze przy sobie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy coś inspirującego przykuje Twoją uwagę. Ćwicz swoją sztukę obserwacji. Warto też przynajmniej spróbować szkicować ludzi w miejscach publicznych. Wiem, że to trochę krępujące – idealnie sprawdzą się okulary przeciwsłoneczne, by nie zwracać na siebie uwagi.

rysowanie z otoczenia

  • Inni artyści, mentorzy – kolejnym źródłem inspiracji powinni być inni twórcy. Przeglądaj albumy, artbooki, Instagram, Tumblr, Behance, Dribbble i inne tego typu strony. Odwiedzaj galerie sztuki i muzea. Poznawaj różne style ilustracji (polecam książkę 50 lat ilustracji i stronę www ). Ja lubię przeglądać też stocki z płatnymi i darmowymi ilustracjami i grafikami. Notuj to, co podoba Ci się u danego artysty. Spróbuj łączyć poszczególne elementy, na pewno wyjdzie z tego coś ciekawego.
  • Kolejny podpunkt to coś, co może nie kojarzy się w sposób tak bardzo oczywisty z rysowaniem czy ogólnie z tworzeniem, ale korzystnie na nie wpływa. Chodzi o nowe doświadczenia. Poznawanie nowych ludzi, rozwijanie swoich zainteresowań, odwiedzanie nowych miejsc, podziwianie obiektów architektonicznych, przyrody – wszystko to ma swoje odbicie w tym, co tworzymy. Podobnie rzecz się ma z nauką nowych programów i technik. Ogólnie rzecz biorąc, wszystkie nowe bodźce pozytywnie wpłyną na Twój proces twórczy. Rozbudowujesz w ten sposób swój wewnętrzny bank inspiracji. Robiąc na bieżąco zdjęcia i szkice, tworząc ilustrowane dzienniki podróży, zbierając np. suszone rośliny z miejsc, w których byliśmy, bilety, plakaty czy ulotki itp. opracowujemy również nasz fizyczny bank inspiracji.
  • Zlecenia i wyzwania, czyli sytuacje, w których masz narzuconą tematykę rysunku. Jeśli wykonujesz już zlecenia, to pewnie w jakiś sposób je selekcjonujesz i dobierasz takie, które w Ci odpowiadają, nie tylko finansowo, ale również tematycznie. Jednak nie masz wpływu na wszystko. Ktoś, dając Ci zlecenie, narzuca Ci tematykę ilustracji/obrazu. To powoduje, że chcąc nie chcąc musisz wyjść ze swojej strefy komfortu i wykonać coś, co czasami nie przyszłoby Ci do głowy (to dobrze). Jeśli jeszcze nie masz zleceń – nic straconego. Istnieje mnóstwo wyzwań jak np. Inktober, Marmay, 30 day drawing challange, 365 day illustration challenge, 52 week illustration challenge itd. itp. W takim wyzwaniu na każdy dzień masz wymyślony temat i problem “co dziś narysuję” odchodzi w niepamięć. Korzystają z nich również profesjonalni artyści, chcąc się trochę rozkręcić, ale też wypromować (wspominam o tym tutaj).
  • By nakłonić wenę do współpracy możesz również skorzystać z aplikacji na komórkę, w końcu mamy 21 wiek (np. aplikacja Jazzy , która kosztuje niecałe 3 dolary). Taka apka losowo podpowie Ci, co możesz naszkicować. Są to różne, dziwaczne niekiedy, pomysły. Jeśli wolisz rozwiązania analogowe, możesz urządzić sobie “losowanie z kapelusza”. Do maszyny losującej (miska, czapka, kubek, kartonowe pudełko itp.) wrzuć karteczki z tematami do rysowania. Ewentualnie (i tu zabawa jest nawet lepsza) pojedyncze słowa, które wylosowane razem, stworzą dziwaczną ilustrację. Chodzi o to, by poszerzać swoje horyzonty myślowe i by rysowanie przychodziło z jak największą łatwością.
  • Dołącz do społeczności – na przykład mojej – podpunkt, który w sumie łączy w sobie po troszę kilka poprzednich. Będąc z innymi osobami w grupie o tych samych zainteresowaniach, możecie się nawzajem motywować, rzucać sobie wyzwania, grać w gry rysunkowe, udzielać sobie konstruktywnej krytyki itd. Nie da się przecenić wartości grupy i wyjścia do świata ze swoją twórczością.
  • Stwórz ilustrację o tym, że brak Ci weny – kiedy już absolutnie zniknęła Ci inwencja twórcza i za nic nie chce powrócić, zrób cokolwiek, by rozruszać rękę. Stwórz np. typografię opisującą Twój problem. Mi zazwyczaj pomaga to wrócić na dawne tory i trochę się „rozćwiczyć”.

szkicownik ilustracja na rozruszanie ręki

  • Wytwórz nawyk – na koniec najbardziej prozaiczny sposób ze wszystkich. Ustalenie określonego czasu na tworzenie i trzymanie się go choćby nie wiem co. Oczywiście z założeniem, że jeśli nie wiesz co danego dnia rysować, skorzystasz z któregoś z wcześniejszych podpunktów lub narysujesz cokolwiek. Słyszałam kiedyś wypowiedź malarza cyfrowego (nazwiska niestety nie pamiętam), w której zdradził, że przez dłuższy czas miał takie założenie, żeby każdego dnia rysować choć jedną kreskę. Miał przygotowane materiały i codziennie siadał do biurka. Oczywiście w 99% przypadków nie kończyło się na jednej kresce, wykonywał zazwyczaj nieduży szkic. Pozwalało mu to codziennie sukcesywnie rozwijać swoje zdolności.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Ciebie inspirujący i pomoże Ci przezwyciężać zanik inwencji twórczej zaraz, gdy tylko się pojawi. Im dłużej zwlekasz z rysowaniem, tym ciężej się za nie zabrać, a bez rysowania też ciężko na duszy. Podziel się w komentarzu, jeśli masz swoje pomysły na artystyczną niemoc. Wszak zdarza się ona nawet najlepszym.